niedziela, 28 września 2014

Rozdział 2.



Zayn stał w progu naszych drzwi. Stał tam. Cały i zdrowy. Poczułam, jak łzy szczęścia zbierały mi się pod powiekami i po chwili wypłynęły mocząc moje policzki.
Pokonałam resztę schodów w ekspresowym tempie i rzuciłam się mojemu bratu w ramiona tuląc go mocno. Odwzajemnił uścisk głaskając mnie kojąco po plecach jak to zawsze miał w zwyczaju kiedy płakałam.
- Wróciłeś- wyszeptałam.
- Tak- odpowiedział krótko ale w jego głosie można było wyczuć ciepło i szczęście.
- Zawsze wiedziałam, że wrócisz. Tak bardzo za tobą tęskniłam- łkałam w jego ramie nie odrywając się od niego. Bałam się, że gdy go puszcze on znów zniknie.
- Ja za tobą też tęskniłem siostrzyczko. – odsunął mnie trochę by złożyć na moim czole małego całusa. Podniosłam głowę i popatrzyłam się na niego. Prawdopodobnie wyglądałam jak potwór, bo makijaż, który nałożyłam rano spłynął po mojej twarzy wraz ze łzami, ale kto by się tym przejmował w takiej chwili.
Uśmiechnęłam się do niego szeroko, a on odwzajemnił to, także się do mnie szczerząc. Zaśmialiśmy się jednocześnie.
- Wyglądasz świetnie. Jesteś jeszcze ładniejsza o ile to możliwe- stwierdził.
- Ty też się zmieniłeś i o matko! Masz tatuaże!- dopiero teraz zauważyłam że jego ręce pokryte były przeróżnymi rysunkami. Nigdy specjalnie mi się to nie podobało, ale muszę przyznać, że wyglądało to na nim dobrze.
-Taaa…- wzruszył ramionami.
-Ekhem- usłyszeliśmy za sobą chrząknięcie. Mama z tatą stali za nami. Twarz mamy była mokra od świeżych łez, a taty pozostawała kamienna, ale jego oczy świeciły się.
Zayn ominął mnie i podszedł bliżej rodziców. Nie odzywali się. Zapewne nie wiedzieli co mają powiedzieć. Pierwsza przełamała się moja rodzicielka i bez słowa przytuliła swojego syna. Po paru minutach odsunęli się od siebie. Nastała niezręczna cisza, a w powietrzu było czuć napięcie.
-Tato.- Zayn przerwał milczenie. Tata podszedł do niego z takim samym wyrazem jaki miał przez cały ten czas.- Przepraszam.
Na te słowa rysy twarzy taty złagodniały i przytulił pierworodnego. Teraz już wszyscy mieli opuchnięte oczy od płaczu.
***
Poszłam razem z mama przygotować kolację, kiedy Zayn z tatą rozmawiali w salonie. Uśmiech nie schodził z twarzy mamy. Była bardzo szczęśliwa powrotem syna. Ja miałam podobne odczucia.
- Co robimy na kolacje?- zapytałam.
- Co powiesz na naleśniki?
-Na kolacje?- zaśmiałam się kiedy uświadomiłam sobie, że to ulubione jedzenie Zayn’a- aaaaa już rozumiem.
Mama w zabawny sposób poruszyła brwiami w górę i w dół, co wywołało u mnie jeszcze większy śmiech. Czasami potrafiła swoimi dowcipami rozładować napiętą atmosferę.
- Renee! Możesz przyjść na chwilkę.- usłyszałam głos taty. Nie brzmiał na zadowolonego. Wręcz przeciwnie. Mama zaalarmowana jego tonem przekazała mi robienie ciasta a sama pośpieszyła do salonu.
Słyszałam jakieś stłumione krzyki dochodzące z pomieszczenia obok i opierałam się pokusie podsłuchania. Niestety ciekawość okazała się silniejsza i po cichu podeszłam do drzwi i zaczęłam nasłuchiwać.
- Obiecałeś z tym skończyć!
- Niczego nie obiecywałem! To wy coś sobie ubzduraliście.
-To niebezpieczne! Nie wybaczę sobie jeśli coś ci się stanie!
- Do tej pory jakoś żyje! A cały czas robiłem tylko TO! Nie możecie mnie przed tym powstrzymać! Nie kiedy jestem pełnoletni.
- No właśnie! Możesz pójść do więzienia do jasnej cholery!
- Nic. Mi. Nie. Będzie.
- Skończysz z tym, albo nie ma tu nic po tobie!- tata wstał i ciężkim krokiem zaczął podążać w stronę wyjścia. Szybko odskoczyłam od drzwi i pobiegłam do kuchni.
-Tom! Zaczekaj.- mama wybiegła za nim na dwór. Korzystając z okazji, że zostałam sama z Zayn’em podreptałam z powrotem  do salonu. Zayn był zdenerwowany, ale gdy spostrzegł, że się do niego zbliżam przywołał uśmiech, który pomimo trudnej sytuacji wcale nie był wymuszony.
- Co się stało?- zapytałam.
-Nic Liv.- zawsze tak mówił po kłótni z rodzicami- pójdę się położyć. Jestem zmęczony.- wstał i już szedł po schodach do swojego pokoju.
-Zaraz przyniosę ci naleśniki. Na pewno jesteś głodny. –powiedziałam i poszłam do kuchni by dokończyć posiłek.
***
Obudziły mnie promienie słońca, które wraz ze świtem zaczęły tańczyć na mojej twarzy. Zasłoniłam się poduszką chcąc pospać jeszcze chwilkę, ale nie mogłam już zasnąć. Popatrzyłam na zegarek na telefonie. Było przed siódmą, a dziś jest sobota więc mogłabym jeszcze spać, ale życie miało inne plany na ten dzień.
Z wielkim ociąganiem wywlekłam tyłek z łóżka i podeszłam do szafy. Miałam zamiar spędzić dzisiejszy dzień z Zayn’em więc musiałam ubrać coś ładnego a zarazem wygodnego. Jako, że była wiosna zdecydowałam się na wciąganą, czarną bluzę z napisem „Geek”, pod spód jeansową koszulę i spodnie w drobne czarno-białe paski, które wydłużały nogi . Wzięłam prysznic, ubrałam się w wybrane przez siebie ciuchy. Mokre włosy wysuszyłam i rozczesałam. Jako, że były naturalnie proste nie musiałam z nimi robić nic szczególnego. Zrobiłam lekki, ale bardzo ładny makijaż. Na końcu włożyłam na nogi czarne lity, które dodawały mi parę centymetrów. Wkładając telefon do kieszeni spodni wyszłam z pokoju.
Zeszłam na dół do kuchni. O dziwo w kuchni byli już wszyscy i nie panowała tam napięta atmosfera. Mama z uśmiechem przygotowywała kawę, a tata z Zayn’em z ożywieniem o czymś dyskutowali. Po wczorajszej sprzeczce nie zostało nawet śladu.
- Dzień dobry. – przywitałam się.
- Dzień dobry.- odpowiedzieli wszyscy jednym chórem. Mama podała mi kawę w moim ulubionym różowym kubeczku z baletnicą. To trochę dziecinne że mam taki kubeczek, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmuje.
- Gotowa na nasz wielki dzień?- zapytał Zayn z ekscytacją w głosie, kiedy siedzieliśmy przy kuchennym stole.
- No jasne!
- Zamierzasz iść w tych butach, nie wyglądają na wygodne.
- Ale są.- wywróciłam oczami.
-Jak chcesz. Żeby później nie było narzekania, bo będziesz chodzić na bosko.
Dopiłam moją kawę do końca.
- Tak jest!- stanęłam przed Zayn’em na baczność i zasalutowałam jak w wojsku, co wywołało u moich domowników śmiech. Obróciłam się na pięcie i skierowałam w stronę wyjścia.- Idziesz?
- Idę!
-To co będziemy dziś robić?- zapytałam, gdy wyszliśmy na zewnątrz.
- Najpierw pojedziemy do centrum miasta.
- Okej, ale czym? Nie widzę tu żadnego samochodu.
- A kto powiedział, że jedziemy tam samochodem.- Zayn uśmiechnął się tajemniczo.
-Chyba nie będziemy szli tam pieszo!- wystraszyłam się, bo bądźmy szczerzy, centrum było trooochę daleko.
- Co? Nie! Pojeździmy tym. – wskazał palcem na motor stojący po przeciwnej stronie ulicy. Zaczął popychać mnie w stronę pojazdu. Muszę przyznać, że trochę przerażała mnie jazda na takim czymś, ale przecież nie przyznam się do tego. Gdy stanęliśmy obok ścigacza musiałam mieć minę, jakbym zobaczyła ducha, bo Zayn zapytał- Chyba się nie boisz?
Prychnęłam głośno i jakoś wdrapałam się na maszynę. Brat podał mi czerwony kask, a sam założył czarny.
Ruszyliśmy i zanim się obejrzałam jechaliśmy z nie małą prędkością. Nigdy nie bałam się szybkości, sama nie jeździłam jak przykładny kierowca, ale przerażało mnie trochę to, że motor w każdej chwili może się przewrócić. Na szczęście nic na to nie wskazywało. Zayn prowadził go z taką lekkością i sprawnością, jak gdyby urodził się do tego. W centrum samochody stały w korkach, ale my nie traciliśmy czasu na stanie. Wymijaliśmy je robiąc przeróżne wiraże i mało co się o nie, nie ocierając.
Byłam ciekawa dokąd jedziemy. Bądź co bądź nie powiedział mi. W końcu zaparkowaliśmy przed kinem. Ale nie byle jakim. Kinem 7D. Usta same utworzyły mi się w uśmiech. Zawsze chciałam tu pójść, ale nigdy nie miałam czasu.
- Podoba się?
- Bardzo! Skąd wiedziałeś?
- Chciałbym powiedzieć, że intuicja, ale niestety. Mama mi podpowiedziała.- zaśmiałam się. No jasne.- Potem możemy pójść coś zjeść i robić do wieczora cokolwiek.
- A co wieczorem?
- Wieczorem zobaczysz, co to jest prawdziwa impreza.






Jest drugi rozdział :) Wiem, że to dopiero początek i nie ma jeszcze dobrze rozwiniętej akcji, ale wszystko w swoim czasie. Gwarantuje i obiecuje, że w następnym zacznie się COŚ dziać XD Tak czy siak dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem i mam nadzieje, że pod tym też tyle będzie :P Zależy mi na waszej opinii xx #LotsOfLove
PS. Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach to napisz w komentarzu! (podaj twittera)
PS.2 W razie jakiś pytań znajdziesz mnie TU! 

19 komentarzy:

  1. Nie mogę doczekać sie tej imprezy! Mam nadzieje, że 3. rozdział szybko się pojawi. ~Loki xx

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII

    OdpowiedzUsuń
  3. powinnam uczyć się z geografii ale NIEEEEEEEE wole czytać TO

    OdpowiedzUsuń
  4. omooommmommmm ciesze się jej szczęściem

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniały rozdział :****

    OdpowiedzUsuń
  6. che już Liama !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde rewelacja *, * czekam na kolejny ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  8. Love love czekam na następny��

    OdpowiedzUsuń
  9. CHCE JUZ NASTEPNY!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. świrnie piszesz.... tak lekko się czyta na parawde przyjemnie, czekam na następny pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. czy możesz mnie informować ?

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy nn ??????????????????????????????????

    OdpowiedzUsuń
  13. więcej Liama !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. BOOOOOOOOSKI *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. PRZEZ CIEBIE NIE ZDAM !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. *.* Jejku Oni są taki zgranym rodzeństwem hcvdshjcvsjvsgvcsh NEXT NOW!

    OdpowiedzUsuń
  17. 56 year-old Associate Professor Deeanne Cooksey, hailing from Cowansville enjoys watching movies like "Craigslist Killer, The " and Swimming. Took a trip to Brussels and drives a Duesenberg Model J Long-Wheelbase Coupe. odwiedz strone

    OdpowiedzUsuń