Biegłam ile
sił w nogach, by zdążyć do sali lekcyjnej przed dzwonkiem. Nienawidziłam się
spóźniać, tym bardziej jeśli zaczynałam angielskim. Dziś znów zaspałam i mogę
przysiąc, że podczas jazdy złamałam więcej przepisów drogowych niż w całym
swoim życiu. Na moje szczęście nigdzie nie było policji, bo wlepiliby mi nie
mały mandat.
Wbiegłam do sali
dokładnie, kiedy zadzwonił dzwonek i zajęłam swoje stałe miejsce obok mojej
najlepszej przyjaciółki.
- Cześć.-
powiedziałam cała zdyszana. Meg popatrzyła się na mnie sceptycznie.- No co?-
burknęłam.
-Stanowczo
za dużo ćwiczysz. Od dwóch tygodni spóźnisz się prawie codziennie.
- W przyszłą
sobotę mam przesłuchanie. Musze dostać te stypendium. To moja jedyna szansa!-
odcięłam się. Od dziecka byłam tancerką baletową i po tylu latach ciężkiej
pracy nadarzyła się okazja by zawodowo robić to, co kocham. Ćwiczę bardzo
intensywnie od miesiąca i zostały mi tylko dwa tygodnie! Nic jeszcze nie jest
gotowe. Mój układ nie jest jeszcze idealny. Musi być perfekcyjny!
- Nie wiem co
ty tam ćwiczysz. Już jesteś najlepsza.
- Wcale n…
- Dzień
dobry klaso!- moją wypowiedź przerwał donośny głos nauczyciela od
angielskiego.- Sprawdziłem wasze ostatnie sprawdziany i muszę powiedzieć że
poszły fatalnie!- w odpowiedzi było słychać jęki klasy.
-Pf
wszystkim poszło fatalnie, oprócz mnie- Megan szepnęła do mojego ucha. Tak,
zdecydowanie była typem osoby, dla której oceny były najważniejsze. Kiedyś jak
dostała 4 z matematyki załamała się i błagała nauczycielkę tak długo, aż ta
dała jej poprawić.
-Black,
gratulacje, najlepsza ocena w klasie.
- A nie
mówiłam.- Meg zwróciła się do mnie z triumfalnym uśmiechem na twarzy.
Wywróciłam na nią oczami.
-Benson.
Druga najlepsza ocena. Gratuluje.
Tym razem to
Megan przewróciła oczami na co wystawiłam jej język. Też lubiłam dostawać dobre
stopnie. Nie były może one dla mnie priorytetem, ale też były ważne. W
przeciwieństwie do mojej przyjaciółki akurat w tym nie musiałam być najlepsza.
Co innego jeśli chodzi o taniec.
Reszta
lekcji minęła równie szybko jak angielski i zanim się obejrzałam byłam w drodze
do mojego samochodu.
- Może
wyjdziemy dziś razem na zakupy?- zaproponowała Meg, kiedy zatrzymaliśmy się
przy pojeździe.
- Uwierz mi,
bardzo bym chciała, ale zaraz idę do szkoły baletowej. A potem umówiłam się na kolacje
z Sam’em.
-Eh ostatnio
nie masz dla mnie czasu…
-Wiem i
przepraszam cię za to. Wynagrodzę ci to, obiecuję.
- Już
dobrze. Leć bo się spóźnić.
-Kocham cie.
Paaaa. – krzyknęłam i pomachałam jej odjeżdżając spod szkoły.
***
Zaparkowałam
przed domem i pokierowałam się w stronę drzwi. Otworzyłam je moim kluczem i
weszłam do środka. Jedynym odgłosem dochodzącym ze środka było wesołe dreptanie
mojego psa, co oznaczało, że rodzice byli jeszcze w pracy a brata… po prostu
nie było.
Rok temu
pokłócił się z rodzicami, bo wpadł w jakieś lewe interesy i wyjechał. Nigdy nie
powiedzieli mi o jakie „interesy” chodziło. Zawsze gdy pytałam oni po prostu
mnie zbywali. Kiedyś się dowiem o co poszło, tylko nie wiem jeszcze jak. Nadal
utrzymują, że nie ma po co wracać, ale za nim tęsknią. Tata zgrywa twardego,
ale mama pewnie wpadłaby mu w ramiona i ucałowała swojego pierworodnego gdyby
się pojawił. W końcu to jest ich syn! Ja też tęsknie za Zayn’em. Miałam z nim
bardzo dobry kontakt i nie ukrywam, że bardzo mi tego brakuje. Na początku do
mnie dzwonił, ale z czasem przestał. Może o mnie zapomniał? Ale jak można
zapomnieć o własnej rodzinie! A może stało mu się coś złego, a my o tym nie
wiemy. Od razu przepędziłam tę myśl. Coraz częściej się nad tym zastanawiałam i
dręczyło to mnie, ale gdyby coś mu się stało poczułabym to. Wiem, że on gdzieś
tam jest i że wróci. Kiedyś na pewno. Mam nadzieję.
Mój wewnętrzny
monolog przerwał Charlie, który szczekaniem domagał się obiadu. Na myśl o
jedzeniu, zaburczało mi w brzuchu co przypomniało mi, że cały dzień nic nie
jadłam.
Wsypałam
Charlie’mu trochę psiej karmy a sama odgrzałam sobie kawałek wczorajszej pizzy.
Niezbyt wybitny obiad, ale lepsze to niż nic.
Nie zdążyłam
zjeść, a już musiałam wychodzić by być na czas w szkole baletowej. Pobiegłam
szybko do swojego pokoju i wrzuciłam baletki i odpowiedni strój do plecaka
leżącego na moim łóżku.
Sprawnie
udało mi się przejechać przez centrum miasta, co było dziwne zważywszy na to,
że dochodziła 15 a o tej porze w Nowym York’u panowały godziny szczytu.
Przez to
byłam w szkole szybciej co dawało mi trochę czasu na przećwiczenie mojego
układu. Czym prędzej przebrałam się w szatni w obcisłe legginsy i wygodną
tunikę oraz założyłam moje ulubione białe baletki. Dostałam je parę lat temu od
Zayn’a ale były na mnie za duże, ale teraz pasują idealnie.
Weszłam na
sale i zaczęłam się rozciągać. Po skończonej rozgrzewce przetańczyłam mój układ
na początku bez muzyki ale uznałam to bez sensu więc włączyłam ją. Od razu
lepiej.
Gdy zaczęłam
wszystko inne przestało się liczyć. Byłam tylko ja, muzyka i balet. Snułam po
parkiecie wykonując przeróżne figury, które układały się w całość. Uśmiech nie
schodził mi z ust aż do samego końca. Udało mi się to zatańczyć w miarę
przyzwoicie. Brakowało paru drobnych szczegółów które by dopełniły całość, ale
zdecydowanie było okej.
Ukłoniłam
się do wielkiego lustra i usłyszałam, jak ktoś z tyłu sali bije mi brawo.
Szlag! Ktoś to widział! Wiem, że mam to pokazać przed wielką publicznością, ale
jeszcze nie! Nie w takiej postaci!
Pomału
odwróciłam się bojąc się spojrzeć kogo tam zastanę. Kamień spadł mi z serca gdy
zobaczyłam w drzwiach Sam’a uśmiechającego się od ucha do ucha. Na ten uśmiech
nie można było pozostać obojętnym. Nadal się zastanawiam jaki cudem
najprzystojniejszy chłopak w szkole jest MOIM chłopakiem. Piękne czarne włosy i
równie ciemne oczy. Marzenie każdej dziewczyny. W dodatku kapitan drużyny
piłkarskiej.
Odwzajemniłam
uśmiech podbiegłam do niego, rzucając mu się w ramiona. Oplótł mnie swoimi
ramionami, a po chwili odsunął by złożyć na moich ustach słodki pocałunek.
- Co ty tu
robisz?- zapytałam szczęśliwa.
-Odwołali
trening więc przyszedłem popatrzyć jak moja dziewczyna tańczy. Olivia, to było
świetne!- zarumieniłam się na ten komplement.
- Dziękuje,
to dużo dla mnie znaczy.- złapałam go za rękę i poprowadziłam na ławkę-
Dlaczego odwołali wam trening?
- Trener
miał jakieś ważne sprawy rodzinne.
- A ty nie
mogłeś go poprowadzić bo…?
-Bo wolę
patrzeć na piękną tancerkę niż na spoconych sportowców- zaśmiałam się na jego
tłumaczenie.
Nasza
rozmowa nie mogła zostać kontynuowana, bo do Sali weszła nauczycielka tańca
wraz z całą resztą i zaczęliśmy przygotowania do występu charytatywnego.
Tańczyliśmy Jezioro Łabędzi. Trochę oklepany numer, ale za to bardzo piękny i
wszystkim się podoba. Zgadnijcie kto gra w nim główną rolę. Tak, ja.
Po
skończonej próbie razem z Sam’em udałam się na kolacje do naszej ulubionej
restauracji. Ulubiona dlatego że to właśnie tam poprosił mnie o chodzenie.
Warto wspomnieć, ze jesteśmy razem już 2 lata. Sporo czasu, ale nie wiem czy to
jest ten jedyny. Może to właśnie tak wygląda prawdziwa miłość. Nie wiem.
Gdy
skończyliśmy rozjechaliśmy się każdy do swojego domu, ponieważ przyjechaliśmy
każdy swoim samochodem.
Podróż nie
zajęła mi dużo czasu. Wjechałam na podjazd przeznaczony dla mojego samochodu i
zaparkowałam. W domu paliły się światła co oznaczało, że rodzice wrócili z
pracy.
- Wróciłam!-
krzyknęłam, jak tylko weszłam do domu.
-Jak było na
kolacji kochanie?- usłyszałam głos mojej mamy dobiegający z kuchni.
- Świetnie!-
powiedziałam zgodnie z prawda.- Pójdę na górę do siebie.- oznajmiłam.- Em.
Gdzie tata?
- W salonie.
Poszłam do
salonu i zastałam tam tatę z pilotem w ręku oglądającego mecz piłki nożnej. Był
jej wielkim fanem i pewnie dlatego lubił mojego chłopaka.
- Hej-
przywitałam go i pocałowałam w policzek.
-Cześć.-
odpowiedział tak pochłonięty meczem, że nawet na mnie nie spojrzał.
Przeszłam do
swojego pokoju i przebrałam się w sportowe szorty i dużą bluzkę z logiem
Batmana, a włosy związałam w luźny kucyk. Usiadłam na łóżku i z laptopem na
kolanach zaczęłam przeglądać różne strony.
Po jakimś
czasie usłyszałam dzwonek do drzwi, a po chwili dźwięk tłuczonego szkła. Nie
zastanawiając się nad tym co robie lub czy to może być niebezpieczne popędziłam
w duł po schodach.
Moje oczy
wyglądały jak spodki gdy zobaczyłam, kto stoi w drzwiach.
Wiedziałam,
że kiedyś wróci… Zayn.
Oto pierwszy rozdział! Mam nadzieję, że się spodobał :) Jeśli uważasz że jest dobry lub wręcz przeciwnie napisz o tym w komentarzu! Bardzo mi zależy na wszej opinii xx #LotsOfLove
Genialny, czekam na kolejny xx /@97_daria16
OdpowiedzUsuńsupiiiiiiiiiiiii
OdpowiedzUsuńOOOOOOOOOOOOO BARDZO MI SIĘ PODOBA PIERWSZY ROZDZIAŁ ! CZEKAN NA NN
OdpowiedzUsuńinteresujące :DDDD
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na następny :D Genialny!
OdpowiedzUsuń